Z Dzienniczka s. Faustyny na dziś:

Jezu, dziękuję Ci za codzienne drobne krzyżyki, za przeciwności w moich zamiarach, za trud życia wspólnego, za złe tłumaczenie intencji, za poniżanie przez innych, za cierpkie się obchodzenie z nami, za posądzenia niewinne, za słabe zdrowie i wyczerpanie sił, za zaparcie się własnej woli, za wyniszczenie swego ja, za nieuznanie w niczym, za pokrzyżowanie wszystkich planów. Dziękuję Ci, Jezu, za cierpienia wewnętrzne, za oschłości ducha, za trwogi, lęki i niepewności, za ciemność i gęsty mrok wewnętrzny, za pokusy i różne doświadczenia, za udręki, które wypowiedzieć trudno, a zwłaszcza za te, w których nas nikt nie zrozumie, za godzinę śmierci, za ciężkość walki w niej, za całą jej gorycz. Dziękuję Ci, Jezu, któryś wpierw wypił ten kielich goryczy, nim mnie, złagodzony, podałeś. Oto przyłożyłam usta do tego kielicha woli Twojej świętej, niech mi się stanie według upodobań Twoich, niechaj się stanie ze mną, to, co zakreśliła mądrość Twoja przed wiekami. Pragnę wysączyć kielich przeznaczeń aż do ostatniej kropelki, nie chcę badać ich przeznaczenia; w goryczy radość moja, w beznadziejności ufność moja. W Tobie Panie wszystko dobre jest, co daje ojcowskie Twe serce; nie przenoszę pociech nad gorycze ani goryczy nad pociechy, ale za wszystko dziękuję Ci, Jezu. Rozkoszą moją jest wpatrywać się w Ciebie, Boże niepojęty. W tych tajemniczych istnieniach przebywa duch mój, tam czuję, że jestem u siebie. Znane mi dobrze mieszkanie Oblubieńca mego. Czuję, że nie ma ani jednej kropli krwi we mnie, która by nie płonęła miłością ku Tobie. O Piękności niestworzona, kto Ciebie raz pozna, ten nic innego kochać nie może. Czuję otchłań swej duszy bezdenną i nic jej nie wyrówna jeno Bóg sam. Czuję, że tonę w Nim jako jedno ziarenko piasku w bezdennym oceanie. [Dz. 343]

 

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: "Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego". Po tych słowach wyzionął ducha. Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał" (Łk 23, 44-46. 50. 52-53; 24, 1-6a).

Mrok ogarnął całą ziemię. Możemy czuć się podobnie będąc świadkami ostatnich wydarzeń: ogólnoświatowej pandemii koronawirusa, zamieszania i gwałtownych nieraz protestów w naszym kraju. Ale także różnych rodzinnych tragedii czy niezrozumiałych zachowań ludzi, którzy wydawali nam się autorytetami. W obliczu tego wszystkiego, próbujemy uchwycić się czegoś, co pozwoli nam zrozumieć świat, w którym przyszło nam żyć, gwałtowne zmiany, które się dokonują na naszych oczach. Łapczywie czytamy newsy, artykuły, oglądamy wypowiedzi mądrych ludzi. A może właśnie przyniosą jakieś światło, jakąś nadzieję? Jezus uchwycił się na krzyżu tego, co było Jego pasją przez całe życie: relacji z Ojcem. To Jego podpowiedź nie tylko na burzliwe czasy, w których przyszło nam teraz żyć, ale na całe nasze chrześcijańskie życie. Dzisiejsze wspomnienie wiernych zmarłych niesie nam podpowiedź i nadzieję. Jeśli uchwycimy się Ojca, jeśli tak, jak Jezus całkowicie zdamy się na Niego, nawet w obliczu przerażających sytuacji, nie zawiedziemy się. On nas uratuje. Grób Jezusa okazał się... pusty! Śmierć w starciu z miłością Ojca do Jezusa i Jezusa do Ojca... przegrała! Śmierć przegra ostatecznie z nami: z naszą wiarą, nadzieją i miłością jeśli oprzemy je całkowicie na Ojcu! Jeśli pozwolimy by Jezus, Ojciec i Duch Święty byli najważniejszym punktem odniesienia dla naszych zamiarów, decyzji i czynów!

Nie bójmy się przyjąć tego, co jeszcze przed nami. Jezus przyjął życie do końca. Przyjął mękę i niesprawiedliwą, bestialską śmierć - jako część życia. Wszedł w życie do końca. Jeśli taką drogą przyjmowania do końca tego, co niesie życie pójdziemy i my, za naszym Mistrzem, możemy być pewni, że nie zginiemy, nie przepadniemy. Wołajmy więc dziś z pokojem serca i z nadzieją: "Ojcze w Twoje ręce powierzam mego ducha". A nie będziemy zawiedzeni, tak, jak nasi bracia i siostry w wierze, którzy zaufali Bogu i zostali wybawieni.

o. Dariusz Michalski SJ
Kustosz Sanktuarium

 

 

 

 

© 2016-2022 Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej Pocieszenia. Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej
ul. Szewska 18, 61-760 Poznań, tel. 61 852 50 76 poznan@jezuici.pl
Złotówkowe (PLN): 35 1140 2017 0000 4502 1306 8683
Euro (): 88 1140 2004 0000 3912 0586 1986
USA Dolarowe ($): 86 1140 2004 0000 3012 0586 1978
Wykonanie: Solmedia.pl