Z Dzienniczka s. Faustyny na dziś:

W pewnej chwili w nocy przyszła jedna z naszych sióstr do mnie, która umarła przed dwoma miesiącami. Była to siostra pierwszego chóru. Ujrzałam ją w strasznym stanie. Cała w płomieniach, twarz boleśnie wykrzywiona. Trwało to krótką chwilę i znikła. Dreszcz przeszył moją duszę, bo nie wiedząc gdzie by cierpiała, czy w czyśćcu, czy w piekle, jednak podwoiłam modlitwy moje za nią. Na drugą noc przyszła znowu, ale ujrzałam ją w straszniejszym stanie, w straszniejszych płomieniach, na twarzy malowała się rozpacz. Zdziwiło mnie to bardzo, że po modlitwach, które za nią ofiarowałam, ujrzałam ją w straszniejszym stanie, i zapytałam: Czy ci nic nie pomogły modlitwy moje? I odpowiedziała mi, że nic jej nie pomogła modlitwa moja i nic nie pomoże. Zapytałam: A czy modlitwy, które całe Zgromadzenie ofiarowało za ciebie, czy też ci nic nie przyniosły pomocy? Odpowiedziała mi, że nic. Modlitwy te poszły na korzyść dusz innych. I odpowiedziałam jej: Jeżeli modlitwy moje nic siostrze nie pomagają, to proszę do mnie nie przycodzić. I znikła natychmiast. Jednak w modlitwach nie ustawałam. Po jakimś czasie przyszła znowu do mnie w nocy, ale już w innym stanie. Już nie była w płomieniach, jak przedtem, a twarz jej była rozpromieniona, oczy błyszczały radością i powiedziała mi, że mam prawdziwą miłość bliźniego, że wiele dusz innych skorzystało z modlitw moich i zachęcała mnie, żebym nie ustawała [w modlitwach] za duszami w czyśćcu cierpiącymi, i powiedziała mi, że ona już niedługo będzie w czyśćcu pozostawać. Jednak dziwne są wyroki Boże. [Dz. 58]

"W trzecią ciążę zaszłam we wrześniu 2019 roku, kiedy świat był jeszcze normalny i nic nie zapowiadało, że może się to zmienić. Imię dla dziecka, gdyby okazało się chłopcem, mieliśmy wybrane już dawno – Ignacy Filip. Byliśmy pod wrażeniem duchowości św. Ignacego z Loyoli i św. Filipa Neri, więc za doskonały pomysł uważaliśmy połączenie tych imion. Faktycznie, niedługo okazało się, że na świat ma przyjść synek.

Gdy byłam w szóstym miesiącu ciąży, zaczęła się wirusowa panika i wszystko, co z nią związane. Mnie, jako ciężarnej kobiecie, podwójnie udzielił się strach o zdrowie i o to, czy mąż będzie mógł być przy porodzie, jak to miało miejsce przy starszych dzieciach. Czas oczekiwania na rozwiązanie w pandemii był dla mnie dużym obciążeniem psychicznym.

Na szczęście zaczynał się Wielki Post, więc postanowiłam wybrać sobie świętego, który poprowadzi mnie do Wielkanocy. Bez większego zastanowienia wybrałam św. Ignacego.

Było dla mnie wielkim zaskoczeniem, gdy dowiedziałam się, że jest on patronem kobiet w ciąży i rodzących. Byłam w szoku, ponieważ było to nasze trzecie dziecko, a wydawało mi się, że jestem doskonale zorientowana w świętych, którzy „specjalizują” się w tym temacie. W końcu dwie poprzednie ciąże też „omadlałam” przy ich pomocy, a św. Ignacego przegapiłam. Uznałam, że został mi dany specjalnie na tę trzecią ciążę, która przypadła na zarazę. Od razu poczułam się bezpieczniej. To było niesamowite, że najpierw wybraliśmy imię dla dziecka, a potem dowiedzieliśmy się o szczególnej pomocy tego patrona. Zaczęłam się modlić codziennie za jego wstawiennictwem.

Gdy zbliżał się termin rozwiązania, marudziłam mężowi, że bardzo chciałabym mieć sprawny i szybki poród. Pamiętając dwa poprzednie, które były ponad dziesięciogodzinnymi bolesnymi oczekiwaniami aż coś się zacznie w ogóle dziać, marzyłam o szybszej akcji. Mąż nawet spytał mnie, co konkretnie oznacza dla mnie „szybki poród?”. Odpowiedziałam, że „trzy godziny bólu, to byłoby naprawdę sprawnie”. Starałam się być spokojna, ale ludzkie odruchy lęku brały czasem nade mną górę. Dodatkowo okazało się, że mąż ze względu na epidemię, nie będzie mógł uczestniczyć w porodzie. Zaczęłam modlić się w sposób absolutnie bezpośredni i w prostych słowach do św. Ignacego, by pozwolił mi urodzić w trzy godziny i wziął mnie za rękę, skoro będę sama.

To był mój najlepszy poród. Miałam cudowne położne, które mi towarzyszyły i wspierały. Gdy dzidziuś przyszedł na świat, zdziwiłam się, że już po wszystkim.

W książeczce zdrowia dziecka mam wpisany łączny czas trwania porodu: 2 godziny 53 minuty.

Naprawdę czułam się mocno zaopiekowana i bardzo szczęśliwa.

Dziękuję św. Ignacy za tak konkretną pomoc.

Małgosia".

 

 

 

Zobacz też:

https://www.poznan-jezuici.pl/sanktuarium/woda-sw-ignacego

© 2016-2020 Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej Pocieszenia. Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej
ul. Szewska 18, 61-760 Poznań, tel. 61 852 50 76 poznan@jezuici.pl
Złotówkowe (PLN): 35 1140 2017 0000 4502 1306 8683
Euro (): 88 1140 2004 0000 3912 0586 1986
USA Dolarowe ($): 86 1140 2004 0000 3012 0586 1978
Wykonanie: Solmedia.pl