Z Dzienniczka s. Faustyny na dziś:

O Jezu, rozumiem, że miłosierdzie Twoje jest niepojęte, przeto Cię błagam, uczyń serce moje tak wielkie, aby pomieściło potrzeby wszystkich dusz żyjących na całej kuli ziemskiej. O Jezu, miłość moja sięga poza świat, do dusz w czyśćcu cierpiących, i dla nich chcę czynić miłosierdzie przez modlitwy odpustowe. Miłosierdzie Boże jest nigdy niezgłębione i niewyczerpane, jako jest niezgłębiony sam Bóg. Chociażbym użyła najsilniejszych słów na wypowiedzenie tego miłosierdzia Boga, niczym to wszystko jest z rzeczywistością, jakim ono jest. O Jezu, uczyń me serce czułe na każde cierpienie duszy czy ciała bliźnich moich. O Jezu mój, wiem, że Ty tak postępujesz z nami, jak i my postępujemy z bliźnimi. Jezu mój, uczyń serce moje podobne do miłosiernego Serca swego. Jezu, dopomóż mi przejść przez życie czyniąc dobrze każdemu....[Dz. 692]

W przedświątecznym czasie, 16 grudnia, w poznańskim biurze Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie – Misja na Szewskiej, zawitał niezwykły gość. Był nim, dzięki łączom internetowym,  Andrzej Dzida SVD, przełożony misji werbistów w Sudanie Południowym i Ugandzie.  Co ciekawe, był on  pierwszym wnioskodawcą  do biura PKwP w Poznaniu, tuz po jego otwarciu w 2015 r.   

Do 2016 r. misjonarze werbiści, w tym dwóch Polaków: poznaniak, o. Andrzej Dzida oraz pochodzący z Inowrocławia o. Wojciech Pawłowski, pracowali w Lainya w Sudanie Pd. Z pomocą finansową PKWP wybudowali tam Dom Nadziei, czyli świetlicę, miejsce nauki i spotkań dla dzieci i młodzieży. Nasilenie konfliktu wojennego w rejonie spowodowało ucieczkę miejscowej ludności do buszu, a także za granicę (szacuje się, że ok 2 mln Sudańczyków opuściło kraj i mieszka obecnie w państwach sąsiednich). Zabrakło wiernych, więc misję werbistów zamknięto. Obecnie mieszkają i pracują oni w Ugandzie, w największym, liczącym ok. 300 tys. osób, obozie dla uchodźców z Sudanu Południowego - w Bidibidi. Pracuje tam 4 księży - Misjonarzy Słowa Bożego oraz 7 sióstr ze Zgromadzenia Służebnic Ducha Świętego. W obozie podzielonym na 5 stref jest 30 kaplic, około 40 tys. jego mieszkańców stanowią katolicy. Zdecydowana większość (ok. 80%) mieszkańców Bidibidi to osoby młode poniżej 18 roku życia oraz kobiety. Dlatego w każdej strefie są szkoły podstawowe oraz jedna średnia. Klasy są przepełnione (liczące często kilkaset osób), a chętnych więcej niż możliwości. Istotną barierę edukacyjną stanowi brak możliwości nauki poza szkołą. Uczniowie po powrocie do domu muszą aktywnie włączać się w domowe prace i obowiązki, które faktycznie zabezpieczają byt rodziny. Ponadto trzeba też pamiętać, że w domach/szałasach nie ma bezpiecznych źródeł światła, a zmrok zapada błyskawicznie.

PKWP postanowiło więc wspomóc pracujących na misji w Bidibidi misjonarzy i wybudować pięć budynków (po jednym w każdej strefie obozu dla uchodźców), które miałyby służyć jako centra edukacyjne dla dzieci i młodzieży. W murowanych, zadaszonych budynkach, z elektrycznością zasilaną przez ogniwa słoneczne, będą oni mogli bezpiecznie i w miarę komfortowo uczyć się, realizować marzenia, rozwijać talenty, a nade wszystko budować więzi społeczne, które w przyszłości mogą zaprocentować w odbudowie potencjału ich ojczyzny.

Rozmówca opisał jak wygląda życie codzienne (mieszkańców i misjonarzy) w 300 tys. obozie uchodźców. Zdecydowana większość z nich to osoby młode poniżej 18 lat. Dlatego tak ważna jest edukacja - jednak szkoły funkcjonujące w obozie są przepełnione.

Trzeba podkreślić, że solidarność z Ugandą ma szczególny wydźwięk. Ten kraj był zawsze gościnna dla uchodźców. Dla Polski ważne jest, że w czasie II. wojny ie światowej trafili tam i Polacy, uchodźcy z Armia Andersa (podobnie jak do sąsiedniej  Tanzanii).

Uchodźcy nie są zamknięci w obozach, mogą z nich wychodzić  ale nie mają nic: edukacji, pracy, pieniędzy… Ważne dla nich jest już samo bycie  z nimi ze strony kościoła. Misjonarze organizują więc  w obozach okresowe szkoły. Lepiej rzecz ma się ze szkołami podstawowymi, gorzej ze średnimi.

Od strony duchowej uchodźcy znajdują umocnienie w biblijnej historii zbawienia. Przemawia do ich serca to, że Izrael był uchodźca w Egipcie, że i sam Jezus był uchodźcą. Pomimo  niedostatków w prowizorycznych wioskach, które wznieśli na terenach obozów jest radość i ona zastępuje wiele. Ważna dla nich po prostu jest wspólnota.

  • Pomoc Kościołowi w Potrzebie stawia sobie za cel wsparcie misji na terenie Ugandy w tym trudnym okresie. Przewodnia myslą akcji jest motto: „Wielkopolska dla Ugandy”. Jest to swoiste przedłużenie działalności Wandy Błeńskiej, która działała tam 40 lat ! Konkretnie zaś celem jest zbudowanie 5. centrów edukacyjnych aby zwiększyć możliwości kształcenia. Budynki mają być wielofunkcyjne, do wykorzystania nie tylko na szkoły ale i w ramach szkoły np. na działalność kulturalną.

Projekt nosi nazwę Misja Bidibidi. Tym hasłem należy opatrywać darowizny przekazywane na konto Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie „Misja na Szewskiej”.

o. Grzegorz Dobroczyński SJ

 

 

Wybór zdjęć z transmisji internetowej (G. Dobroczyński SJ)

Stan dróg Ugandy.

 

Bazylika Mniejsza NMP Królowej Afryki w Lodonga/Uganda, w diecezji Arua. Bazylika konsekrowana 26 maja 1961 r. Była ostatnio  celem pielgrzymki z uchodźcami, w której uczestniczyło ponad 1000 osób.

 

Wioska uchodźców: typowe afrykańskie chatki a  namioty  w tle to magazyny na żywność i dary dla uchodźców.

 

Panorama wioski uchodźców.

 

Uczestnicy rozmowy online: o. Andrzej Dzida SVD, Kinga Waliszewska i Tomasz Zawal (PKwP, Poznań).

© 2016-2021 Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej Pocieszenia. Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej
ul. Szewska 18, 61-760 Poznań, tel. 61 852 50 76 poznan@jezuici.pl
Złotówkowe (PLN): 35 1140 2017 0000 4502 1306 8683
Euro (): 88 1140 2004 0000 3912 0586 1986
USA Dolarowe ($): 86 1140 2004 0000 3012 0586 1978
Wykonanie: Solmedia.pl